Pierwszy w Polsce wegański kulturysta to student UWM – wywiad dla Gazety Olsztyńskiej

christmas!..

O sobie mówi „Jestem kulturystą, który udowadnia, że niepotrzebne tortury i zabijanie zwierząt wcale nie muszą mieć miejsca”. I dlatego od jakiegoś czasu z powodzeniem hoduje swe muskuły na diecie roślinnej. Z Adamem Kuncickim rozmawia Agnieszka Porowska.

Jedynka-horz

— W modzie jest bieganie, w modzie jest rower. Kulturystyka to nie aż tak popularny sport…
— Z kulturystyką było tak, że od dziecka chciałem wyglądać jak heros. Dobrze zbudowani faceci od zawsze robili na mnie wrażenie. Już jak miałem 6 lat zawzięcie robiłem pompki i brzuszki, a wcześniej podnosiłem krzesła, a nawet stoły. Mój tata do dziś to wspomina i się z tego śmieje. Później, gdy miałem 12 lat, zacząłem trenować samymi hantlami i sztangami na siłowni. Dzięki regularnym treningom w wieku 22 lat w końcu zdecydowałem się spróbować swoich sił w pierwszych zawodach, przygotowując się już pod okiem profesjonalistów.

— Znany też jesteś jako obrońca praw zwierząt. W Olsztynie kilka lat temu zrodziła się akcja, w której miłośnicy aktywności fizycznej łączą pasję sportową z miłością do zwierząt poprzez wspólne bieganie z psami ze schroniska. Ty wybrałeś inną drogę…

— Tak. Ja postanowiłem zostać jak na razie chyba pierwszym polskim wegańskim kulturystą. Aktywne uprawianie sportu wielu ludziom kojarzy się ze spożywaniem ogromniej ilości zwierzęcego białka. Ja chcę pokazać, że można inaczej. Że nasz dobry wygląd, wysoka sprawność fizyczna i świetnie samopoczucie wcale nie musi być okupione cierpieniem jakichkolwiek istot żywych.
— Ale nie urodziłeś się w roślinożernej rodzinie. Jaka była droga do weganizmu?
— Najpierw mój przyjaciel został weganinem. Zaczęliśmy sporo rozmawiać o tym całym przemyśle śmierci, o uboju zwierząt. Gdy zacząłem się zagłębiać w te tematy, stwierdziłem, że nie mogę tak po prostu dalej ze spokojnym sercem nakładać sobie kolejnych porcji schabowego. Powoli zacząłem rezygnować z wszystkich produktów odzwierzęcych. Najpierw odstawiłem wołowinę, potem kurczaka. Następnie przyszła „dyskwalifikacja ” ryb i jajek. Najtrudniej było odstawić mleko. Ale i to się dało. Od dwóch lat nie jem nic z tych rzeczy.

— Dwa lata temu byłeś już aktywnym kulturystą. Zauważyłeś jakieś zmiany w swojej sylwetce po zmianie diety?

— W profesjonalnych zawodach zacząłem startować dopiero w tym roku, jednak buduję swoją sylwetkę od dziecka. Na początku zauważyłem spore zmiany na niekorzyść. Wynikało to z tego, że tak naprawdę nie miałem pojęcia o diecie roślinnej. Nie umiałem odpowiednio komponować swoich posiłków i wciąż jadłem takie wegańskie fast foody. Okazało się, że na samym pasztecie sojowym człowiek daleko nie zajedzie… To wszystko odbiło się na samopoczuciu, na wynikach siłowych. Gdy moja wiedza na temat odżywiania się pogłębiła, gdy porządnie wziąłem się za przygotowywanie sobie pełnowartościowych posiłków, wszystko się ustabilizowało. Moje wyniki po przejściu na weganizm zaczęły być nawet lepsze niż gdy byłem na diecie mięsnej.
— Byłeś i jesteś w tej dziedzinie pionierem…
— Tak, dlatego początki były ciężkie. Nie miałem się na kim wzorować. Działałem na zasadzie prób i błędów. Sporo szperałem w internecie. Konsultowałem się z Marcinem Jabłońskim, który był najcięższym kulturystą w Polsce, a jednocześnie wegetarianinem. Ale wiadomo, że między weganizmem i wegetarianizmem jest spora różnica. Kombinowaliśmy z trenerami, bo drugim jest Jakub Cichoń. Bacznie obserwowaliśmy jak dany jadłospis odbija się na moim ciele. Chyba udało nam się znaleźć złoty środek. Już nie czuję się zmęczony. Jest progres. Moja sylwetka się rozwija. Na swoim blogu, który poświęcony jest zdrowiu i treningom, sporo jest też o wegańskim odżywaniu. Mam nadzieję, że blog stanie się wsparciem dla kogoś, kto również zdecyduje się odstawić mięso, jajka i mleko.
17796997_983601978437776_366701049_o.
— Co jest podstawą twojej diety?
— Jak najmniej przetworzone i zdrowe produkty, typu soczewica, fasola, kasza, nasiona, pestki, orzechy, warzywa i owoce. Wszystkie wymienione występują w mojej diecie każdego dnia. Ulubionej potrawy chyba nie mam… Lubię prawie wszystko, a podstawą jest dla mnie jak najlepsze odżywienie organizmu i dobre samopoczucie. Przy okazji ma smakować. Od czasu do czasu lubię sobie pójść na wegańskie lody, pizzę czy gofry.

— Jak wyglądają twoje treningi?

— Codziennie wykonuje bardzo intensywny trening siłowy, który trwa niecałą godzinę. Na siłowni daję sobie naprawdę w kość. Do tego jeszcze dochodzą treningi kardio, czyli takie typowo spalające tkankę tłuszczową. Przed zawodami sporo się ćwiczy pozowania — to też naprawdę niezły trening. Poza tym spora dawka rozciągania, rollowania, masaży. Ale w tym momencie skupiam się głownie na budowaniu masy mięśniowej. Cały czas ulepszam symetrię.

WP_20170826_15_31_04_Pro.

— Masz już na koncie jakieś sukcesy?

— Za mną dopiero pierwszy prawdziwy sezon. Złożyło się na niego sześć startów, ale na razie bez większych sukcesów. Należy jednak pamiętać, że jestem pierwszym zawodnikiem w Polsce na diecie w stu procentach roślinnej. Ten rok traktuję tylko jako rozpęd do dalszej działalności. To było takie badanie gruntu, Na razie udało mi się udowodnić, że da się być kulturystą na diecie roślinnej. Przyjdzie jeszcze czas na sukcesy w zawodach. Nie wybrałem łatwej drogi, więc nie mogę liczyć na szybkie efekty.

— Jakie masz plany na przyszły sezon?

— Moim priorytetem są przyszłoroczne Mistrzostwa Polski. Na pewno też wezmę udział w eliminacjach do Mistrzostw Europy. Niestety, konkretnych dat na tą chwilę nie jestem w stanie podać, kalendarz jest w trakcie tworzenia. Poza tym czeka mnie sporo nauki. Studiuję gospodarkę przestrzenną na UWM i w tym roku akademickim będę bronił pracy inżynierskiej.

— Masz wielu przeciwników? Takich, którzy uważają, że data roślinna dla sportowców to kompletna bzdura?
— Czasem dochodzą mnie takie głosy… że się nie da, że po co, że bez sensu. Ale potem poznają mnie i zmieniają zdanie. Jestem żywym przykładem na to, że sport i dietę wegańską da się połączyć. Sam na początku miałem pewne obawy, ale już ich nie mam. Droga, którą wybrałem jest dość ciężka i wyboista. Przy jedzeniu muszę się naprawdę nieźle nakombinować, ale wiem, że to ma sens. Nie wyobrażam już sobie nikogo zjadać. Dla chcącego nic niemożliwego, trzeba tylko trochę pogłówkować.

— Czy w twoim życiu są jeszcze jakieś sporty oprócz tych typowo siłowych?

— Tak… choć bardzo nietypowe. Nie jestem pewien czy odpowiednio wpisują się w konwencję fit nie fat. Kiedyś byłem zawodnikiem motocrossu. Fascynują mnie też… szachy. Mam czwartą kategorię szachową. Wychodzi na to, że lubię się pogłowić i nad dietą i nad szachownicą. Zdarzają się też treningi boksu. Staram się być otwarty na wszystko.
17554961_1399350086806834_313760358_n.

Adam Kuncicki poleca przepisy!

  Kotleciki jaglane

Składniki na jedną porcję:
– 50 g kaszy jaglanej
– 50 g płatków jaglanych
– 50 g otrębów żytnich
– 200 g pieczarek
– 200 g cebuli
14509288_1109484102453823_1825397385_n
Przygotowanie: Kaszę gotuję. Cebulę i pieczarki myję i kroję na drobne kawałki. Pieczarki gotuję w niewielkiej ilości wody i podsmażam cebulkę, aby była chrupiąca. Do dużej miski wrzucam kaszę, płatki (wcześniej je mielę, żeby kotlety dobrze się kleiły), pieczarki, cebulę, sól, pieprz, czosnek granulowany i dokładnie mieszam. Teraz wystarczy już tylko uformować kotlety, obtoczyć w otrębach i usmażyć. Można dodać jeszcze natkę pietruszki. Tofucznica
To pyszne, pełne protein danie z tofu, które jest bardzo znane w dietach roślinnych. Nawet jeśli na takiej nie jesteśmy, z powodzeniem zastąpi ona tradycyjną jajecznicę! – 200 g tofu naturalnego
– 100 g cebuli
– 100 g pieczarek
  – 100 g pomidora
– 50 g ogórka
– 60 g chleba żytniego z 7 ziarnami

13082117_1013625862039648_1192570722_n.
Przygotowanie: Na rozgrzany olej na patelni wrzucamy rozgniecione tofu. Podsmażamy je lekko i dosypujemy wybranych dodatków. Akurat w podanym przykładzie dodałem cebulkę (lubię ją na słodko, więc dodaję troszeczkę jakiegoś słodzidła). Do tego, wcześniej na inną patelnię wrzuciłem pokrojone pieczarki, tak aby wyparowała z nich woda. Wszystko razem mieszamy i dodajemy ulubiony przypraw oraz kurkumy (służy ona do tego, aby tofucznica nabrały koloru jajecznicy). Na talerz dodałem jeszcze pomidorów koktajlowych, pokrojonych ogórków oraz dobrego jakościowo, podsmażonego na patelni chleba. To wszystko! Tropikalne batoniki czekoladowo-orzechowe
– 1/2 szklanki pokrojonych daktyli
– 1 szklanka poszatkowanego kokosa (lub wiórki kokosowe)
– 3/4 szklanki orzechów pekan
– 1 i 1/2 szklanki płatków owsianych
– 1 szklanka płatków ryżowych
– 1 szklanka pokrojonego suszonego ananasa
– 1 szklanka pokrojonego suszonego mango
– 3/4-1 szklanki pokrojonych nerkowców
– 1/2 szklanki kawałków czekolady
– 1 miarka odżywki białkowej
– szczypta soli himalajskiej
– 1 i 1/2 szklanki masła orzechowego
– 1/2 szklanki syropu klonowego
– ciemna czekolada Przygotowanie: Daktyle, wiórki kokosowe i orzechy pekan mieszamy razem w blenderze na opcji „pulsowania” a następnie układamy na pergaminie ułożonym na dnie blachy. W misce mieszamy owsiankę, płatki ryżowe, ananas, mango, nerkowce, kawałki czekolady, białko i sól. W małym rondelku mieszamy masło orzechowe i syrop klonowy. Wylewamy masę z rondelka na suchą masę z miski i mieszamy aż dobrze się połączą. Układamy połączoną masę na spodzie z daktyli, wiórków i orzechów. Dociskamy mocno i wkładamy do lodówki. Rozpuszczamy ciemną czekoladę i polewamy nią wierzch a następnie wstawiamy jeszcze na kilka minut do lodówki. Tniemy na kawałki i podajemy.

21151494_1522322047828501_6071953036598737969_n-horz..
Jeśli podobał Ci się wywiad, podaj dalej! To nic nie kosztuje, a pokażesz znajomym, że da się spełniać nawet w najtrudniejszych pod kątem diety – sportach sylwetkowych, bez niepotrzebnych tortur i zabijania zwierząt. Bardzo dziękuję zespołowi Gazety Olsztyńskiej oraz Fit Nie Fat i oczywiście Pani Agnieszce Porowskiej za pomysł i wywiad przeprowadzony w bardzo sympatycznej atmosferze! 🙂
Pragnę poinformować Cię, że Zgodnie z art. 13 ust. 1−2 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27.04.2016 (tzw. RODO), zapewniamy bezpieczeństwo danym, które są przetwarzane w ramach działania naszej strony. Klikając „Akceptuję” lub zamykając okno, zgadzasz się na warunki przetwarzania swoich danych osobowych wyrażone w Polityce prywatności.
Podziel się moim wpisem na Facebooku!
0 Points


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *