Ania Natkowska – Mistrzyni Włoch w Bikini Fitness, od 19 lat nie je mięsa.

never fade (2).1

Dziś chciałem Wam przedstawić Anię Natkowską. To moja bardzo sympatyczna koleżanka, która podobnie jak ja, jest reprezentantką sportowca sylwetkowego na diecie w 100% roślinnej. Niestety nie startuje w Polsce, ponieważ mieszka we Włoszech, ale czasami tu bywa i wtedy spotykamy się na wspólny trening, czy coś dobrego do jedzenia. Namówiłem ją, aby trochę przybliżyła nam jak wygląda życie zawodniczki bikini-fitness, która tak specyficznie się odżywia.

 

Na początek opisz jak zaczęła się Twoja przygoda ze dietą roślinną oraz sportami siłowymi.

 

14030973_10208782705177416_1696545071_n.Pierwszym etapem zmiany diety był wegetarianizm, już jakieś 19 lat temu. Było to bardzo dawno temu, wtedy nie miałam jeszcze dostępu do publikacji, książek czy nieskończonej ilości wiadomości w Internecie, jak dzisiaj. Po prostu, po obejrzeniu reportażu z ubojni, byłam strasznie zszokowana i stwierdziłam, ze nie będę w tym uczestniczyć. Wiele lat minęło zanim, już dzięki Internetowi, 9 lat temu dowiedziałam się, ze również nabiał i jajka są produktami bardzo okrutnego biznesu. Zostałam wiec weganka z dnia na dzień i już się nigdy nie obejrzałam za siebie. To była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu!

 

Oprócz względów etycznych, odkryłam wiele korzyści zdrowotnych, jak również dotyczących środowiska naturalnego. Gdy kilka lat temu zapisałam się na siłownie, postanowiłam sobie, ze kiedyś wystartuję w zawodach, żeby osiągnąć wymarzona sylwetkę, ale przede wszystkim, żeby być żywym dowodem na to, że na diecie roślinnej można budować mięśnie. Ruch zawsze sprawiał mi dużą radość, a dodatkowo odżywiając się roślinnie miałam o wiele więcej energii i bardzo szybki czas regeneracji.

 

Jak wygląda Twoja dieta na co dzień, a jak przygotowując się do zawodów?

 

Przede wszystkim kieruje się moim apetytem i intuicja w odżywianiu. Nigdy nie planuje sobie z góry posiłków na kilka dni. Na szczęście lubię bardzo proste jedzenie. W moim menu królują owoce, warzywa, najróżniejsze zboża i warzywa strączkowe. Do tego nasiona, orzechy i przeróżne masła orzechowe. Z tych składników można wyczarować mnóstwo przepisów. Nie żałuję sobie również deserów, na przykład lodów z zamrożonych bananów, ciasta czekoladowego z awokado czy sernika z nerkowców.

 

Oczywiście nie jestem święta i zdarza mi się jeść sklepowe wegańskie słodycze lub lody bez mleka w lodziarni na mieście. Nie odmawiam sobie deserów również podczas przygotowań do zawodów. Wtedy zazwyczaj raz lub dwa razy w tygodniu pozwalam sobie na dowolny posiłek i są to zazwyczaj moje zdrowe słodycze lub większa porcja dania, na które mam akurat ochotę.

 

Poza tym, podczas przygotowań mam już większa kontrole zarówno nad kalorycznością, jak i makroskładnikami diety. Nie przestrzegam jej jednak za wszelka cenę i jeśli danego dnia będę bardziej głodna niż innego, to staram się wtedy zjeść więcej. Uważam, że nadmierny rygor jest szkodliwy zarówno dla ciała, jak i dla psychiki. Z tego tez względu nigdy nie obcinam drastycznie węglowodanów, jak to robią praktycznie wszyscy zawodnicy przed startem. Każdego dnia i w każdym posiłku mam zdrowe węglowodany złożone lub nawet proste w postaci owoców. Dzięki temu udaje mi się zachować równowagę, energię do ciężkich treningów i dobry nastrój.

 

Zaraz po zawodach nie rzucam się na jedzenie jak człowiek na granicy życia i śmierci, jak to robi wiele zawodników i zawodniczek. To jest ogromny problem w naszym sporcie. Ciała się nie da oszukać na dłuższa metę. Za wszystko co robimy z naszym ciałem, ono się odwdzięcza lub każe zapłacić konsekwencje. Konsekwencją w przypadku zbyt rygorystycznej diety na zawody jest właśnie wilczy apetyt, trwający często tygodniami po zawodach, a co za tym idzie szybkie tycie, depresja, u kobiet bardzo często zanik miesiączki itd.

24169320_10212940790286945_849198675_o.

Jak trenujesz na co dzień, a jak przygotowując się do zawodów?

 

Uwielbiam trening siłowy. Gdy nie przygotowuje się do zawodów mam większy luz i mogę eksperymentować z treningami. Cardio traktuje jak rozrywkę i mam tu na myśli na przykład wycieczki rowerowe. Podczas przygotowań do zawodów cardio jest jednak obowiązkiem, przynajmniej dla mnie. Staram się zawsze oglądać jakieś ciekawe filmiki na bieżni lub rowerku, żeby czas szybciej zleciał i żebym nie musiała odliczać minut.

 

 

 

 

Czy uważasz, że na tak specyficznej diecie trudniej o wyniki w sportach sylwetkowych? Opisz jej wady i zalety jeśli jakieś zauważyłaś.

 

Trudno jest wtedy, gdy nie do końca w coś wierzymy. Cale społeczeństwo przez całe nasze życie nam wmawiało, że sportowiec musi jeść dużo mięsa i innych odzwierzęcych produktów. Wiec najtrudniejsze jest chyba pokonanie wewnętrznych oporów, jeśli ktoś takie ma i nie słuchanie rad domorosłych ekspertów, których jest pełno na każdej siłowni.

 

Nie chce jednak idealizować za bardzo tematu, bo będąc na diecie roślinnej, trzeba się wykazać o wiele większą wiedza i zorganizowaniem. Na szczęście jest coraz więcej opcji wegańskich i bycie weganinem jest teraz o wiele łatwiejsze niż chociażby kilka lat temu. Z pozytywów zauważyłam bardzo szybki czas regeneracji, dużą ilość energii i wytrzymałość.

 

Na koniec, zachęć kobiety ćwiczące i oczywiście nie tylko do zmiany swojego jadłospisu.

 

Kochane kobiety! Jeśli chcecie czuć się świetnie w swoim ciele, mieć energie każdego dnia, inwestować w wasze zdrowie i urodę na wiele wiele lat, nie cierpieć na PMS co miesiąc lub odczuwać tą dolegliwość o wiele mniej, jeść dużo i kolorowo, to musicie chociaż spróbować diety roślinnej! Chociaż na miesiąc. Oczywiście polecam wcześniej zasięgnięcie opinii wegańskiego dietetyka lub/ i edukacje w tym temacie.

 

Jest to zupełnie inny świat od tego, jakiego uczyli nas rodzice i spoleczeństwo od dziecka i trzeba dać sobie trochę czasu, żeby to wszystko poznać. Mężczyźni, nie dajcie sobie wmówić, ze prawdziwy facet musi jeść mięso! Gladiatorzy byli praktycznie na diecie wegańskiej, a trudno wyobrazić sobie bardziej męski archetyp herosa.

24167269_10212940789766932_1639799668_o.